Przeoczmy się

Listopad 27, 2010

Dzisiaj pierwszy raz od wielu miesięcy (lat?) nie kupiłem weekendowej „Wyborczej”. Nie kupiłem z kilku przyczyn. Trochę dlatego, że zdecydowałem się na „Nową Fantastykę” (pierwszy raz od roku) ze względu na nowe opowiadanie Kuby Nowaka, które wszystkim gorąco polecam. Ale przede wszystkim dlatego, że rzuciłem okiem na pierwszą stronę, by zobaczyć, co tam w „Świątecznej” piszą i żaden z tematów nie wydał mi się wart zainwestowania 2,5zł. Być może się mylę, być może popełniłem błąd straszliwy, ale po prostu nie chciało mi się czytać o kolejnych politycznych awanturach i dywagacjach, czy Komorowski dobrze zrobił zapraszając Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Teraz będzie trudny moment, bo nie chcę brnąć w ohydne banały i pisać, że jestem polityką zmęczony. Nie jestem. Obserwując ewolucję polityki w postpolitykę jestem natomiast coraz bardziej wkurzony, bo mam przekonanie, że coś krytycznie ważnego nam ucieka, trwonimy wysiłki na doraźne spory zamiast skupić się naprawdę ważnych problemach, które będą kształtowały oblicze świata w najbliższych dziesięcioleciach (choćby: wzrost znaczenia klasy średniej w Chinach i Indiach, globalne ocieplenie, długookresowa stabilność rynków finansowych, oil peak czy trendy demograficzne). To są naprawdę kluczowe tematy, o których powinno się dyskutować, u nas zaś są wypchnięte poza nawias publicznej debaty. Zamiast tego lepiej tracić czas i energię na kolejne przepychanki pomiędzy PiSem a PO i komentować wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego. Tak, wiem, piszę banały, wybaczcie.
Nie przeczytałem dzisiaj zatem „Wyborczej” (stwierdziłem, że pięć razy w tygodniu starczy, by „być na bieżąco”), a zamiast tego sfinalizowałem lekturę „Miasta i miasta” Chiny Mieville. Książka dała mi mnóstwo frajdy, jakiej dawno nie znalazłem w literaturze fantastycznej. Pomysł wyjściowy jest tyleż prosty, co genialny. Mamy dwa miasta – Beszel i Ul Qomę, położone gdzieś na Bałkanach. Osobiście czytając o Beszel, miałem w głowie Budapeszt, (a właściwie Peszt), taki groźny majestat wielopiętrowych kamienic, architektura ciężka i przytłaczająca. Myśląc o Ul Qomie (przeżywającej akurat gospodarczy boom) wspominałem wizytę w Tiranie, gdzie wieże minaretów odbijają się w szklanych ścinach biurowców (jak to ładnie sportretowała na zdjęciu moja żona).
Beszel i Ul Qoma to dwa miasta, ale właściwie jedno miasto. Stojące obok siebie budynki często należą do osobnych państw, a mieszkańcy jednego miasta są zobowiązani nie dostrzegać mieszkańców miasta drugiego. PRZEOCZYĆ ich. Odwrócić głowę, zgarbić się, patrzeć w ziemię, nie widzieć. Przekroczenie (interferencja z drugim miastem, nawet nieintencjonalna, jak wypadek drogowy) jest największą zbrodnią, ściganą przez specjalne służby działające ponad prawem, ponad umownymi granicami Beszel i Ul Quomy.
Fabuły książki nie zamierzam streszczać i każdego zachęcam do lektury. Główny pomysł jest na tyle dobry, że ciągnie w górę drobne niedostatki realizacyjne i aż szkoda, że potencjał nie został wyciśnięty do końca (taka ontologia świata jest wprost wymarzona, by rozgrywać w niej misterne kryminalne intrygi).
Alegoria Mievilla jest oczywista. Miasta podzielone. Berlin i Jerozolima. Wszystkie miejsca na ziemi, gdzie pokojowo muszą współistnieć obok siebie różne narody, kultury, religie. Niby nic odkrywczego, a jednak cholernie nośne.
Jak się wyżaliłem w początkowych akapitach jestem wkurzony postpolityką, która uniemożliwia reformowanie państwa w celu przygotowania się do wyzwań przeszłości. A może rozwiązanie tego problemu kryje się właśnie u Mievilla? Ostatnio ktoś rzucił pomysł „funkcjonalnego federalizmu” – skoro nie potrafimy się dogadać, skoro nie potrafimy zakończyć owej wojny „polsko-polskiej”, stanowimy kraj dwóch szybkości i różnimy się niemal we wszystkim: światopoglądzie, postrzeganiu roli państwa, wizji przeszłości i przyszłości kraju – może podzielmy się w cholerę i będzie spokój. Każdy zajmie się sprawami, które z jego punktu widzenia są ważne. Wprowadzeniem Euro i autostradami. Smoleńskiem i krzyżem. Będzie Polska „PO” i Polska „PiS”, Polska „oświeceniowo-świecka” i Polska „katolicko-narodowa”. Będziemy mieli swoje szkoły przedszkola, szkoły, systemy edukacyjne i podatki.
Pomysł żywcem przepisany z Mievilla. Będziemy żyli koło siebie, ale w innych systemach, innych państwach. Widząc na ulicy przedstawiciela Polski „katolicko-narodowej” będę czym prędzej odwracał głowę, mając pewność, że on zrobi to samo. Nie będę trąbił na samochody z drugiego państwa choćby wlekły się trzydziestką po Niestachowskiej w Poznaniu.
Czyli co – przeoczamy się? Zaczynamy zaraz? Mój dzisiejszy gest nie kupienia „Wyborczej” był pierwszym krokiem na tej ścieżce. Kompletnie przestaje mnie obchodzić, co dzieje się tam, u was, po drugiej stronie. Wkrótce w ogóle nie będę was widział. Pożegnajmy się, bo to ostatni moment, zanim wyrosną pomiędzy nami niewidzialne granice.


Może byłem pilotem

Listopad 21, 2010

To są małe momenty, które dają ogromną radość. Jeszcze do wczoraj myślałem, że w 2010 roku już mnie muzycznie wiele nie zaskoczy i wszystkie wielkie płyty, na które czekałem (np. Swans czy Killing Joke) już się ukazały, a doroczne TOP10 jest właściwie zamknięte. Wczorajszy dzień pokazał, że się ogromnie myliłem. Przesłuchałem mianowicie nowych the Ex “Catch my Shoe” i odleciałem. Anarchistów z Amsterdamu znałem do tej pory jedynie z “Mudbird Shivers” – płytę lubiłem, szanowałem, ale z wyjątkiem kawałka “Embarrassment” to nie było jakieś szaleństwo.
Tymczasem “Catch my Shoe” niszczy po całości, a “Maybe I Was the Pilot” to rewelacyjnie dobrany opener. Poniżej macie w wersji koncertowej, też świetnej, ale pozbawionej dęciaków, które na płycie przenoszą ten kawałek w jeszcze inny wymiar.
Najwyższa pora nadrobić ziejące luki w znajomości ich dyskografii.
Przyjemności.


Falkon

Listopad 9, 2010

Zapraszam wszystkich do Lublina na konwent Falkon, który odbywa się w najbliższy weekend i gdzie będzie można mnie spotkać. Szczegóły konwentu tutaj, natomiast na blogu podaję szczegółowe info, związane z moją obecnością:

sobota, 13 listopada:
15.00 – dyżur w księgarni “Solaris”
19.00 – gala nagrody im. Żuławskiego
20.00 – dyskusja panelowa “Czego dziś oczekuje czytelnik fantastyki?”

niedziela, 14 listopada:
12.00 – spotkanie autorskie


Profesor Smuszkiewicz o Strukturze

Listopad 2, 2010

Na oficjalnej stronie nagrody Żuławskiego opublikowany został szkic laudacyjny przedstawiony przez profesora Antoniego Smuszkiewicza na temat “Struktury”, wygłoszony w warszawskim Domu Literatury podczas ogłaszania wyników. Można znaleźć go tutaj. Zapraszam do lektury.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.